WRÓĆ

#1 Nie wiesz co ze sobą zrobić? To wina szkoły.


Zamiast rozwijać swoje własne zdolności decyzyjne, prawie wszystko jest Ci narzucane i jest organizowane za Ciebie, czyż nie? Przeczytaj, by dowiedzieć się więcej...

Znowu zacznę od uszczypliwej uwagi w stronę systemu edukacji! A to dlatego, że szkoła Cię rozleniwia. Stajesz się bierny. Nie wybierasz. Wybór najczęściej zostaje poza Twoim zasięgiem i nie masz możliwości wzięcia swego życia w swoje łapy. Chodziłeś lub chodziłaś do podstawówki, potem być może do gimnazjum i tak naprawdę wszystko było organizowane za Ciebie. Już od samego początku było wiadomo czego masz się uczyć: TEGO CO WSZYSCY.

Nie wiesz co ze sobą zrobić, to wina szkoły! Bo najpierw oni zrobili z Ciebie debila.

Następnie nagle stajesz przed wyborem szkoły średniej. Może sugerujesz się kwestiami logistycznymi, lub tym dokąd udali się znajomi? Jak bardzo trafiony będzie Twój wybór zależy od wielu różnych czynników.

Jednak potem znowu ciągłe DOPASOWANIE nauki do swoich własnych potrzeb staje się mocno ograniczone. Nie potrafisz wybierać, ponieważ nie musisz. Nie potrafisz podejmować decyzji, ponieważ zawsze robił to za Ciebie ktoś inny. Z każdym kolejnym etapem życia staje się to coraz bardziej irytujące i problematyczne, gdyż szkoła pozbawiła Cię umiejętności decydowania o własnym losie. No skoro ktoś zawsze wiedział lepiej co Ci się w życiu przyda i czym powinieneś się pasjonować, to przecież na pewno będzie wiedział w jakiej pracy chcesz zarabiać pieniądze.

Hehe, widzisz to już? Połączyłeś kropki? Najpierw zaczęto odmóżdżać ludzi, a potem trzeba było im wymyślić Urząd Pracy, bo należy dalej prowadzić łebków za rączkę. Następnie pokazujesz takiemu smutnemu czarodziejowi życia jak ma żyć, co kupować, na kogo głosować, co myśleć itd. Dostrzegasz powiązanie? Bo ja tak.

Nie wiesz co ze sobą zrobić, to wina szkoły! Bo często uczą Cię bzdur!

Szkoła poza ogromem wartościowych rzeczy przekazuje też choróbska, których wolałbyś się wyzbyć. To takie konie trojańskie, które zaszczepiane są w Twojej świadomości, a Ty nawet o tym nie wiesz. Jak bardzo często ktoś chce dla nas dobrze, ale efekt jest odwrotny? Choćby kontrowersyjny przykład trzymania „pod kloszem”, by czasem a przypadkiem dziecko nie zaraziło się jakimś przeziębieniem. W rezultacie organizm po prostu jest słaby i nie nabiera odporności, bo nie ma przed czym się uodparniać.

Jasne, że to nie jest tak, że nagle każdy kto się uczył staje się szarą myszką z pustą łepetynką. Przecież w naturalny sposób z tym walczymy i kombinujemy. Sami z siebie nie chcemy być ograniczani, nie lubimy i najczęściej źle się czujemy z tą całą organizacją naszego rozwoju. Mamy to we krwi, by sprzeciwiać się temu, co instynktownie odbieramy za atak na naszą suwerenność. Ale przystajemy na wiele, bo jesteśmy po prostu zmuszeni.

Pozostaje iść pod prąd i zrobić coś inaczej niż wszyscy. Stawić opór mniej lub bardziej jawny ale przede wszystkim warto mieć swoje w głowie i mieć swój plan! Graj w tę grę, ale pamiętaj o swoich asach w rękawie. Oszukuj kiedy tylko się da i kiedy tylko potrzebujesz! W tej grze tak trzeba, bo ten kto gra czysto - przegrywa.

Pamiętaj, że widzimy się na blogu za dwa tygodnie! 

Peace.