WRÓĆ

PWOŚ #2: Czemu warto ściągać?


O tym, dlaczego ściąganie ma logiczne usprawiedliwienie, gdy spojrzy się troszkę głębiej w ten temat. Niedługo ostatnie sprawdziany i egzamy semestralne! Przygotujcie się!

W poprzednim artykule wyjaśniłem Ci dlaczego szkoła nie chce, abyś ściągał. Jeżeli jeszcze nie przeczytałeś lub nie przeczytałaś tego tekstu to poświęć dwie minutki i zerknij koniecznie!

A teraz do rzeczy: czemu warto ściągać? Kwestia czerpania przyjemności z życia.

Olej zadręczanie się i działanie na siłę! Skoro czegoś nie cierpisz i chciałbyś lub chciałabyś się spełniać w całkiem innej dziedzinie, to na jaką cholerę zmuszać Cię do poznawania wiedzy w innym zakresie? A potem jeszcze sprawdzać, czy aby na pewno to potrafisz i oceniać na forum klasy. Mózg to wspaniały narząd, który usuwa niepotrzebne informacje. Informacje niepotrzebne to te, których nie używa regularnie. To bardzo ważne pod względem językowym. Wrócimy jeszcze do tego stwierdzenia.

Mój przykład: w gimbie byłem prawdziwym alchemikiem-maestrem-labo-szpecem i chodziłem na kółka z chemii, które odbywały się w sobotę. Cuda się tam działy. Miałem SZEŚĆ na koniec szkoły. Ale potem nasze ścieżki z tym wspaniałym przedmiotem się rozeszły. Aktualnie to ja musiałem mocno porozkminiać nad jedynym wzorem chemicznym, który teraz znam: H2O. Więc? Co mi z tej wielkiej wiedzy z przeszłości?

Czemu warto ściągać? UŻYTKOWOŚĆ.

Szkoła powinna przystosować nas do potrzeb na rynku pracy. Wiadomym jest, że w językach obcych łatwo rozgraniczyć zdolności konwersacyjne i pisemne.
Konwersacje – twoim słownikiem jest to co zapamiętujesz i to co Twój mózg potrafi szybko wyjąć z pamięci podręcznej.
Pisanie – masz, na miłość słodkiego Jezuska i Maryjki niebieskiej razem wziętych, możliwość ZERKNĄĆ DO SŁOWNIKA. W każdej pracy jaką wykonywałem tak było, jest i będzie. Jasne. Ja nie mówię, żeby nagle przestać się uczyć poprawnego pisania słów. Ale skoro tłumacz MUSI używać słowników, wyszukiwarki Google, czy korpusów językowych i wielu, wielu innych narzędzi, to wyjaśnijcie czemu licealista na sprawdzianie nie może stworzyć jakiegoś zajebistego tekstu przy współpracy z powyższymi aplikacjami?

- Wiesz do czego piję? Do już doszczętnie porąbanego trendu na tyranie uczniów na jednym słowie. Jedna literka to jeden błąd. Wystarczy, że napiszesz enwiroument zamiast environment i masz trzy błędy, więc dostajesz słabą ocenę. Lepiej nic nie napisać.

- Piję do głupiego przeświadczenia, że jak ktoś wykuje 100 słówek to jest spoko. Ile takich kolokwium miałem, że dostawało się listę 30 słów i należało je przetłumaczyć z głowy… Masakra. W jakiej sytuacji w życiu przydaje się czynność: tłumaczenie listy 30 słów? Tell me! (30 słów bez kontekstu!!!)

O ryciu na pamięć jak zbudowane są pierwotniaki na przyrce już nawet nie wspominam. A ogłupiony polski naród nadal nie zna zastosowania antybiotyków. Klask, klask, klask. Gratuluję.

Czemu warto ściągać? Gdyż dbasz o kombinatorstwo i umiejętność radzenia sobie w sytuacjach stresowych.

A na dodatek pokazujesz, że potrafisz obejść popieprzone reguły tak, by nikt się nie przysrał. Powiedzonko, iż „zasady są po to, by je łamać” jest idealnym podsumowaniem tego punktu. I tak faktycznie jest. Cały świat tak został skonstruowany. Większość gra według zasad, a parę najlepszych graczy rucha wszystkimi jak pionkami.
- Nie umiesz ściągać? Ucz się na wszystko, nie miej czasu na życie i dostań deprechy.
- Nie wiesz jak ominąć niektóre podatki? Tyraj jak wół i miej z tego mniej niż na etacie, no i dostań deprechy.
- Nie wymusisz pierwszeństwa na niektórych skrzyżowaniach? Siedź i czekaj 1,5h, aż wszyscy przejadą i marnuj swój czas, a w międzyczasie dostań deprechy.

Można przykładów dwoić i troić. Czy to daje do myślenia? Jeżeli nie, to wróć do harówy. Jeżeli tak, to czytaj kolejne wpisy. Te wpisy są dla "złych" ludzi, dlatego wróć do grania według czyiś poronionych i przestarzałych zasad.

Wpadnij znowu za dwa tygodnie, żeby czytać mój kolejny wpis. Obserwuj też mój Youtube, Facebook oraz Instagram!

Wszystkiego wspaniałego!