WRÓĆ

Tożsamość językowa, czyli o Twoim własnym języku


Co nieco o wariantach w obrębie jednego języka i co ważnego z tego wynika!

Język to bardzo skomplikowana „rzecz”. To kod jakim posługujemy się by wyrazić emocje, myśli, by streścić wydarzenia, wyrazić jakieś zapotrzebowanie, opisywać. To coś tak bardzo zmiennego, jak gatunki między którymi żongluje Linkin Park na swoich płytach. I tak naprawdę język ewoluuje nonstop, bo bez przerwy coś się zmienia. Powstają nowe słowa, skróty, sformułowania, a to wszystko by sprostać zmieniajacym się czasom, trendom i powstającym wynalazkom. Nawet gramatyka się przeistacza, ponieważ jakaś z reguł staje się rzadziej używana, dlatego zaczyna zanikać. Podstawowe zasady tworzenia zdań są naginane i z czasem przekształcają się.

Przyznacie, że tak ogromna liczba zmiennych powoduje, iż dostajemy do ręki (a może raczej do ust?) narzędzie o niesamowicie szerokim zakresie działania. Obserwując to jak ludzie wypowiadają się w swoich rodzimych językach lub przy użyciu języków obcych doszedłem do prostych wniosków. Są schematyczni, mniej lub bardziej.

TEN SCHEMAT NAZWAŁEM TOŻSAMOŚCIĄ JĘZYKOWĄ

Nie jestem pewien czy gdzieś jakiś wielki badacz-lingwista-alchemik napisał na ten temat jakieś opracowanie poparte dziesiątkami lat badań i szczerze mówiąc mało mnie to interesuje. Was też nie powinno. Tożsamość językowa będzie więc niczym innym jak językiem w naszym osobistym wydaniu. Tak, sam sobie wymyśliłem pojęcie i jego definicję na potrzeby tej strony, dlatego nie googluj niczego. Usiądź, czytaj i pomyśl samodzielnie.

Zastanów się czy są słowa i zwroty, których nie używasz mimo, że je znasz? Jeżeli tak, to czytaj dalej.

Miej na uwadze to kim jesteś w danej chwili. Zwróć uwagę na to czym się zajmujesz i co lubisz. To trochę warunkuje kim jesteś, czym się interesujesz i o czym rozmawiasz oraz w jaki sposób to robisz. Ja jako osoba, która szybciej mówi niż myśli często używam łączników zdań. Buduję też zdania długie, nieraz niepoprawne. Czasami zdarza mi się zagalopować, więc muszę się wycofać i zacząć myśl od początku. Przydają się więc zwroty typu: „w sumie to”, „albo nie”, „więc generalnie”, „w takim razie” itd.

Z drugiej jednak strony kompletnie nie przepadam za słowami typu „zatem”, „toteż”, „jednakże”. Nie używam ich. Znam, ale nie używam. I jest tego pełno, na każdej płaszczyźnie językowej. Nie używam słowa „samochód” bo wolę "auto", stronię od imiesłowów, nadużywam zaimków wskazujących…  To moja tożsamość językowa. Ty możesz mieć inaczej. Każdy ma swoisty „model” języka, jakim się posługuje, czyli Twoje ulubione słowa, zdania, czy frazy.

TYLKO JAKIE TO MA ZNACZENIE?

Takie, że w językach obcych jest dokładnie tak samo. Musisz znać słowa, którymi będziesz się posługiwać, aby porozumieć się z drugą osobą. To są narzędzia. To są bronie, jaką spuścisz sromotny wpier**l armii czekającej pod wzgórzem. To Ty wybierasz oręż.To Ty wybierasz co wolisz i co bardziej pasuje do Ciebie, Twojego charakteru, Twojej postawy, Twojego sposobu bycia i tego kim jesteś.

Jest to ważna kwestia o tyle, że te zwroty i słowa najbardziej przypadające do Twojego gustu będą najczęściej używane i najłatwiej zapamiętywane. Inne z kolei będą trudniejsze do zapamiętania. Nawet jak się ich "wyuczysz" to nie będą Twoim pierwszym wyborem. A raczej mózg ich Ci nie podsunie z automatu, bo mózg dąży do upraszczania. Należy zwrócić uwagę na takie szczegóły, by odpowiednio dobrać materiał do nauczenia. To są detale, które tak wiele mówią o osobie i o tym jaka jest jego lub jej tożsamość językowa.

Co ciekawe te różne „ulubione” wyrazy z czasem się zmieniają. Z czasem zaczyna bardziej kręcić Cię „Sądzę, iż” niż „Myślę, że”. Tym bardziej, kiedy zmieniasz się, zmieniasz swoje środowisko, otoczenie, pracę, zainteresowania. Może zaczniesz używać częściej tego zwrotu, który do tej pory był zaniedbany i olewany. Być może sformułowania te będą używane naprzemiennie?

 PODAM CI PRZYKŁAD

 To są indywidualne kwestie, które z czasem przychodzą naturalnie. Właśnie w tym momencie przeżywam taką zmianę w języku francuskim. Zawsze używałem oklepanego „Je pense que” („Myślę, że”), a teraz usrało mi się bardziej „Je crois que” (Też takie „Myślę, że” tylko trochę bardziej w stronę „Wierzę, że” - we francuskim wszystko jest "TROCHĘ TO, TROCHĘ TO I TROCHĘ TAK"). Podobnie uczeń na codzień grający w gierki, w gałę na orliku albo interesujacy się modą i make-up'em zmieni się z czasem i będzie potrzebował innych słów w swoim słowniku.

Zagmatwane, ale przy grubszej rozkmince jak się tak stanie w oknie przy zachodzie słońca, podrapie po nosie i mrugnie cztery razy, to zaczyna mieć sens. Dlatego porzuć szkolny system ładowania do głowy jak najwięcej, bo się niby przyda. Wracając do armii pod wzgórzem: Czy każdy rycerz nosił ze sobą siedem sztyletów, łuk, topór bojowy, księgę magii level 2, kilo jabłek i bezkolbowy karabinek MSBS? Zapamiętaj to co pasuje Tobie i czego będziesz używał albo nawet już teraz używasz. Znajomość reszty przyjdzie przecież sama.

Przypominam: co dwa tygodnie wpis na blogu, co dwa tygodnie film na moim kanale na YouTube. Do tego bardziej randomowy content na Facebook oraz konto z paroma fociami na Instagramie.

Narkoza.