Dlaczego samo wkuwanie słownictwa to bezsens?

Założę się, że nie chce Ci się tego robić. Facetka daje Ci listę 150 słów i mówi, że masz się ich nauczyć, a za tydzień kartkówka albo kolokwium. Dramat i bieda którym wtóruje przykry zapach pojemnika na psie odchody i szeroko rozumiany obraz nędzy.

Bez wyobraźni samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

Co się tak naprawdę dzieje? Jak wygląda nauka w szkole publicznej i w 90% szkół prywatnych, które są zwyczajną kopią państwowego tworu dla ludzi, którzy lubią prestiż i wydawanie pieniędzy? Przychodzi Pan lub Pani, nauczyciel,  który postudiował i rzadko kiedy miał styczność z realiami na rynku pracy. Przychodzi i ma za zadanie dostosować Cię do odnalezienia się na tymże właśnie rynku pracy. Pachnie jak świeżo wypiekana logika posypana lukrem w towarzystwie sałatki jarzynowej i majonezu.

Co Ty myślisz? Czym taka osoba Cię zaskoczy? Co Ci przekaże? Jaką ma wiedze o pracy, rzeczywistości pozauniwersyteckiej? No, na pewno to czym może Cię zaskoczyć to między innymi smutny brak umiejętności zaskakiwania (hihi). Ucieknie do metod wpojonych przez znawców na Uniwerku. Z kolei metody te wymyślono 150 lat temu w państwie, którego nie ma już teraz na mapach (model pruski – poczytaj tutaj). Bajecznie. Łapiecie już tę ironię? Bo ja nie mogłem przestać się śmiać, jak to wszystko pojąłem.

Aha, jeżeli wolisz posłuchać zamiast czytać, to śmiało:

Jest sobie taki Szymon.

Ma szkołę nauki jazdy samochodem. Jeździ autem, ale nigdy nie robi tego w sposób kulturalny. Spowodował wiele wypadków. Na koniec ten ze skutkiem śmiertelnym – zginął za kółkiem. Umiejętności, filozofia i cała drogowa spuścizna Szymona zostają wykorzystane w tej szkole kształcącej kierowców.

Powiedz, szkoliłbyś lub szkoliłabyś się w placówce, która opiera swoje metody o zdolności gościa, który zaliczył śmiertelnego zgona? Wróć. Zaliczył zgona z powodu braku odpowiednich zdolności? Smutne przypadki chodzą po ludziach i ja wiem, że to jest przykre. Ale umówmy się, że jak strzelasz pistolecikiem na wodę w gniazdko z prądem, to może Cię dupnąć! Jeśli opierasz swoje kształcenie o system sprzed 150 lat który zawiódł…

Rzeczywistość, a słownictwo które wkułeś lub wkułaś

Wracając do naszych nauczycieli i szkoły. System edukacji ciągle opiera się o zasady i wiedzę z zakresu nauczania równie adekwatną, co wiedza z bezpiecznej jazdy Szymona. Zginął za kółkiem. W przypadku szkoły – ginie czas, zaangażowanie, energia. Nie zrozum mnie źle – nauczyciele nie chcą zrobić Ci krzywdy. Oni sami są w tym poszkodowani – muszą opierać się o wiedzę, organizację i doświadczenie archaiczne, nieaktualne, nieprzydatne i cholernie nudne. Co daje ta mieszanka? A, no daje to, że działania te są zwyczajnie nieefektywne.

Sam lub sama na pewno zwróciłeś albo zwróciłaś uwagę na to, że na przykład kucie słów na blachę nie przynosi zbyt dobrych efektów. Zastanowiło Cię kiedyś czemu tak jest i czemu mimo wszystko wiecznie musicie klepać tak samo wyglądające listy słów w ten sam, nieefektywny sposób?

Szkoła powiela te same schematy, robi ciągle to samo, nie zmienia się, nie ewoluuje. A skupiając się na nauce słownictwa wyjaśnię Ci prostą rzecz…

Dlaczego samo wkuwanie słownictwa to bezsens?
Dlaczego samo wkuwanie słownictwa to bezsens? Bo rzucanie książkami to w takiej sytuacji norma…

Dlaczego samo wkuwanie słownictwa to bezsens – bo nie ma KONTEKSTU

Niesamowicie ważne, by ułożyć sobie to jakoś w głowie. Pomoże Ci w tym mój artykuł na temat Tożsamości Językowej, lecz również o tym Co Oznacza Płynność w Języku Obcym. Jeżeli zdołasz przestawić sobie choć trochę pewne informacje w głowie, to będzie to tak samo ważne historycznie wydarzenie jak pojęcie przez ludzkość, że ziemia wcale nie jest płaskim plackiem przyklejonym do popierdalającego żółwia. Każdy nauczyciel, który wymaga od Ciebie tłumaczenia samych wyrazów i na tej podstawie ocenia Twoje umiejętności – jest debilem.

Po pierwsze dlatego, że nasza pamięć krótkotrwała działa w ten sposób, że forsując ileś tam słów przed kartkówką będziemy w stanie faktycznie przetłumaczyć wyrazy. Ale tylko w przeciągu kolejnych kilku godzin… Zasada 3XZ: Zakuj, Zdaj, Zapomnij działa przecież epicko. Zawsze świetnie zadziała!

Zakuj, zdaj, zapomnij

Czy działa z korzyścią dla Ciebie? Absolutnie nie, gdyż marnujesz przerwę zamiast poopowiadać ze znajomymi o fajnych rzeczach. Co gorsze, Twój mózg nie ma chwilki odpoczynku i relaksu przed kolejną nudną lekcją, którą jakoś trzeba będzie przetrwać! Co jeszcze gorsze, materiał zapamiętasz tylko na chwilę – będzie się znajdować w pamięci krótkotrwałej. Nie wykorzystasz tej wiedzy w przyszłości, więc po co Ci ona na ten krótki moment? Tylko po to, żeby zdać…

Po drugie, to jest tak jakbyś kupił mikser, piec, mąkę, dzbanek arktycznej wody z roztopionego lodowca i oczekiwał rezultatu – pachnącego bochenka chleba. Nom, tak. Sam się zrobi! Jeeeez. Czy ktokolwiek, kiedykolwiek uczył wykorzystywania wiedzy w praktyce? Czy może w szkole chodzi o to, żeby nawciskać do głowy bez umiaru?

Po co Ci tyle słówek?

Znajomość miliona słów będzie dla Ciebie tak samo przydatna jak posiadanie magazynu z arktyczną wodą i dwóch dobrze prosperujących młynów na Suwałkach (Czy tam są w ogóle młyny?). Jeżeli nie potrafisz odpowiednio zmieszać dwóch składników i upiec chleba to tak naprawdę pozostajesz bez efektu. Znowu zapytam: po co? A może weźmiesz przykład ze mnie i zaczniesz używać wyrazów we własnym, konkretnym celu? Ja piszę opowiadania po angielsku, zerknij!

Profesjonalna, krótka, ale w punkt – bezpłatna porada od Mateusza… Jak ją wykorzystasz i jak ją zrozumiesz – your business.

Gotowy?

Gotowa?

Słowa bez kontekstu nie istnieją.

Kurtyna.

Podobno samo wkuwanie słownictwa przez dotykanie książki czołem daje świetne efekty w nauce…

Rynek nie wymaga WKUWANIA SŁÓWEK

Wiesz co jest smutne po zakończeniu szkoły? Tak, to, że bania szybko schodzi na drugi dzień jak już przeimprezujesz cały wieczór. Potem szara rzeczywistość i kac życia codziennego wjeżdża z buta, od progu krzyczy „ELUWINA MORDO” i z uśmiechem od ucha do ucha usadawia się w kącie. Prawdopodobnie pozostanie w tym kąciku do końca Twoich dni.

Biznesmeni, managerowie, pracownicy, turyści – używają innych słów

Niestety, ale „wypełnianie luk w zdaniu” albo sławne „przetłumaczenie listy słów” nie pojawi się już nigdy więcej w Twoim życiu. Żadna profesja, żaden zawód nie będzie od Ciebie tego wymagał. Świat biznesu może od Ciebie na przykład wymagać pewnych wyrazów (Na przykład takich: kliknij i zobacz jedną z moich Biznesowych Piątek!). Ale chodzi o wykorzystywanie tych słów, a nie bierną znajomość literek!

Kojarzysz historię o strażaku, który co miesiąc sam, po kryjomu podpalał jakąś starą stodołę? Robił to po to, by być na miejscu jako pierwszy i zgarnąć sławę! Tak samo wkuwanie słownictwa to problem, który szkoła sama na swoje potrzeby wytworzyła, specjalnie dla Ciebie. To iluzja. Wydaje Ci się, że to są problemy, które musisz umieć rozwiązywać. Brnąc w tę iluzję wkraczasz do innego, trochę absurdalnego świata. 99% ludzi się na to godzi, daje sobie zamienić mózg w kakaowe fondue i ogólnie są happy. Na szczęście Ty jesteś w tym 1%…

Czy lista słów ma sens?

Nie twierdzę, że nie należy robić listy słów. Ba, nawet sam do tego namawiam! Ale ta lista jest Ci potrzebna do tego, żeby następnie budować zdania i realizować cele komunikacyjne. Listę zakupów robisz, by uporządkować myśli i wiedzieć co kupić. Listę słów robi się po to, by uporządkować materiał do przyswojenia.

Potrzebujesz słów, aby się porozumiewać. Ważne jest więc nie tylko to, czy znasz dane słowo i czy potrafisz znaleźć polski odpowiednik. Właśnie nie raz nie musisz znać polskiego odpowiednika! Liczy się umiejętność wykorzystywania tych słów i rozumienie ich w szerokim kontekście.

Ma sens dobrze przygotowana lista słów. Ja zrobiłem dobrą listę 1000 słów na której bazuje każdy kto mówi w danym języku. Zerknij, czy mam coś dla Ciebie:

Wiesz już, że samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!
Co robić?

Słowa które sobie gdzieś wypisałeś muszą utkwić Ci w pamięci w odpowiednim kontekście. Po prostu należy znać ich użycie. Musisz rozumieć i musisz umieć wykorzystywać to czego się nauczyłeś lub nauczyłaś. Właśnie dlatego musisz pisać, tworzyć, działać, rozmawiać. Nie tłumacz bezmyślnie. Co Ci to da? Zastanów się… Chcesz zostać tłumaczem?

Napisanie zdania z danym wyrazem byłoby dużo lepszą alternatywą niż tłumaczenie pojedynczych wyrazów. Jeżeli bezmyślne wkuwanie słownictwa jest od Ciebie wymagane, to albo wykonaj większą pracę, by faktycznie znać te wyrazy i mieć korzyść z poświęconego czasu, albo już lepiej się tego nawet nie ucz i poszydełkuj, wypatrosz łososia albo przeglądnij co tam ciekawego na Youtube.

Ale może to tylko ja… Może się mylę. Sprawdź mnie. Jak już tego wszystkiego doświadczysz na własnej skórze to tutaj mail na który możesz przesłać swoje podziękowania:
biuro@mateuszstasica.pl