← Powrót do bloga

Dlaczego samo wkuwanie słownictwa to bezsens?


To tak jakbyś oglądał tylko zdjęcia. Czy przyglądanie się fotkom z Antarktydy sprawia, że doświadczyłeś i zrozumiałeś siarczysty mróz i bezkres śnieżnobiałej pustyni? Wątpliwe. Wylecz się ze szkolnych, złych nawyków!

Możesz odsłuchać podcastu "Z Języczkiem czy Bez?"


Założę się, że nie chce Ci się tego robić. Facetka daje Ci listę 150 słów i mówi, że masz się ich nauczyć, a za tydzień kartkówka albo kolokwium. Dramat i bieda którym wtóruje przykry zapach pojemnika na psie odchody i szeroko rozumiany obraz nędzy.

 

Samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

#1 TRUDNY OBRAZEK

 

Co się tak naprawdę dzieje? Jak wygląda nauka w szkole publicznej i w 90% szkół prywatnych, które są zwyczajną kopią państwowego tworu dla ludzi, którzy lubią prestiż i wydawanie pieniędzy? Przychodzi Pan lub Pani, nauczyciel,  który postudiował i rzadko kiedy miał styczność z realiami na rynku pracy. Przychodzi i ma za zadanie dostosować Cię do odnalezienia się na tymże właśnie rynku pracy. Pachnie jak świeżo wypiekana logika posypana lukrem w towarzystwie sałatki jarzynowej i majonezu.

Co Ty myślisz? Czym taka osoba Cię zaskoczy? Co Ci przekaże? Jaką ma wiedze o pracy, rzeczywistości pozauniwersyteckiej? No, na pewno to czym może Cię zaskoczyć to między innymi smutny brak umiejętności zaskakiwania. Ucieknie do metod wpojonych przez znawców na Uniwerku. Z kolei metody te wymyślono 150 lat temu w państwie, którego nie ma już teraz na mapach. Bajecznie. Łapiecie już tę ironię? Bo ja nie mogłem przestać się śmiać, jak to wszystko pojąłem. Bardzo lubię przykłady, więc wyobraź sobie…

Jest sobie taki Szymon. Szymon to jest prawdziwy harpagan: jeździ na motorze, terenówkami, na rowerze, na nartach. Ale nigdy nie robi tego w sposób kulturalny. Słowem: dzicz. Pewnego razu Szymon jechał na motorze i ta pozornie łatwa czynność mu nie wyszła. Przy prędkości 250 km/h się mu hycnęło i pofrunął nad barierką drogi ekspresowej. Ba, nie tylko nad barierką. Miał tę ciekawą sposobność doświadczenia lotu nad ekranem wyciszającym ruch jezdni. Koniec końców zaliczył długość lotu 49 metrów, czyli raptem o 7 metrów krócej niż nieudany skok Adama Małysza w którym skoczek niefortunie wyszedł z progu i musiał wylądować jeszcze przed punktem K.

Małysz jednak wylądował i nawet udało mu się zdobyć punkty za styl. Szymonowi nie udało się wylądować, a w dodatku nikt nie patrzył. Nie zdobył żadnych not. Koniec końców Szymon nie przeżył swojego lotu. Kuriozalna sytuacja, bo w mojej opowieści pojawia się pozytywny akcent – umiejętności i cała drogowa spuścizna Szymona zostają wykorzystane w nowej szkole kształcącej kierowców.

Powiedz, szkoliłbyś lub szkoliłabyś się w placówce, która opiera swoje metody o zdolności gościa, który zaliczył śmiertelnego zgona? Wróć. Zaliczył zgona z powodu braku odpowiednich zdolności? Smutne przypadki chodzą poludziach i ja wiem, że to jest przykre. Ale umówmy się, że jak strzelasz pistolecikiem na wodę w gniazdko z prądem, to może Cię dupnąć!

 

Samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

#2 SMUTNE REALIA

 

Wracając do naszych nauczycieli i szkoły. System edukacji ciągle opiera się o zasady i wiedzę z zakresu nauczania równie adekwatną, co wiedza z bezpiecznej jazdy Szymona. Szymusia wydupiło z drogi i zginął. W przypadku szkoły – ginie czas, zaangażowanie, energia. Nie zrozum mnie źle – nauczyciele nie chcą zrobić Ci krzywdy. Oni sami są w tym poszkodowani – muszą opierać się o wiedzę, organizację i doświadczenie archaiczne, nieaktualne, nieprzydatne i cholernie nudne. Co daje ta mieszanka? A, no daje to, że działania te są zwyczajnie nieefektywne.

Sam lub sama na pewno zwróciłeś albo zwróciłaś (Krystyno, ale ta poprawność jest łatwiejsza w języku angielskim…) uwagę na to, że na przykład nauka słów na blachę nie przynosi zbyt dobrych efektów. Zastanowiło Cię kiedyś czemu tak jest i czemu mimo wszystko wiecznie musicie klepać tak samo wyglądające listy słów w ten sam, nieefektywny sposób?

Szkoła powiela te same schematy, robi ciągle to samo, nie zmienia się, nie ewoluuje. A skupiając się na nauce słownictwa wyjaśnię Ci prostą rzecz…

 

Samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

#3 BRAK KONTEKSTU

 

Niesamowicie ważne, by ułożyć sobie to jakoś w głowie. Pomoże Ci w tym mój artykuł na temat Tożsamości Językowej, lecz również o tym Co Oznacza Płynność w Języku Obcym. Jeżeli zdołasz przestawić sobie choć trochę pewne informacje w głowie, to będzie to tak samo ważne historycznie wydarzenie jak pojęcie przez ludzkość, że ziemia wcale nie jest płaskim plackiem przyklejonym do popierdalającego żółwia. Każdy nauczyciel, który wymaga od Ciebie tłumaczenia samych wyrazów i na tej podstawie ocenia Twoje umiejętności - jest debilem.

Po pierwsze dlatego, że nasza pamięć krótkotrwała działa w ten sposób, że forsując ileś tam słów przed kartkówką będziemy w stanie przetłumaczyć wyrazy. Zasada 3XZ: Zakuj, Zdaj, Zapomnij działa przecież epicko. Zawsze zajebiście zadziała. Czy działa z korzyścią dla Ciebie? Absolutnie nie, gdyż marnujesz przerwe zamiast poopowiadać ze znajomymi o fajnych rzeczach. Co gorsze, Twój mózg nie ma chwilki odpoczynku i relaksu przed kolejną nudną lekcją, którą jakoś trzeba będzie przetrwać! Co jeszcze gorsze, materiał zapamiętasz na chwilę. Nie wykorzystasz tej wiedzy w przyszłości, więc po co Ci ona na ten krótki moment?

Po drugie, to jest tak jakbyś kupił mikser, piec, mąkę, dzbanek arktycznej wody z roztopionego lodowca i oczekiwał rezultatu – pachnącego bochenka chleba. Jeeeez. Czy ktokolwiek, kiedykolwiek uczył wykorzystywania wiedzy w praktyce? Czy może w szkole chodzi o to, żeby nawciskać do głowy bez umiaru?

Znajomość miliona słów będzie dla Ciebie tak samo przydatna jak posiadanie magazynu z arktyczną wodą i dwóch dobrze prosperujących młynów na Suwałkach. Jeżeli nie potrafisz odpowiednio zmieszać dwóch składników i upiec chleba to tak naprawdę pozostajesz bez efektu. Znowu zapytam: po co? A może weźmiesz przykład ze mnie i zaczniesz używać wyrazów we własnym celu? Ja piszę opowiadania po angielsku, zerknij!

Profesjonalna, krótka ale w punkt, bezpłatna porada od Mateusza… Jak ją wykorzystasz i jak ją zrozumiesz – your business. Gotowy? Gotowa?

 

Słowa bez kontekstu nie istnieją.

 

Kurtyna.

 

Samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

#4 RYNEK TEGO NIE WYMAGA

 

Wiesz co jest smutne po zakończeniu szkoły? Tak, to, że bania szybko schodzi na drugi dzień jak już przeimprezujesz ten radosny dzień. Potem szara rzeczywistość i kac życia codziennego wjeżdża z buta, od progu krzyczy „ELUWINA MORDO” i z uśmiechem od ucha do ucha usadawia się w kącie. Prawdopodobnie pozostanie w tym kąciku do końca Twoich dni.

Niestety, ale „wypełnianie luk w zdaniu” albo sławne „przetłumaczenie listy słów z głowy” nie pojawi się już nigdy więcej w Twoim życiu. Żadna profesja, żaden zawód nie będzie od Ciebie tego wymagał. To problem, który szkoła sama na swoje potrzeby wytworzyła specjalnie dla Ciebie. To iluzja. Wydaje Ci się, że to są problemy, które musisz umieć rozwiązywać. Brnąc w tę iluzję wkraczasz do innego, trochę absurdalnego świata. 99% ludzi się na to godzi, daje sobie zamienić mózg na kakowe fondu i ogólnie są happy. Na szczęście Ty jesteś w tym 1%...

Nie twierdzę, że nie należy robić listy słów. Ba, nawet sam do tego namawiam! Ale ta lista jest Ci potrzebna do tego, żeby następnie budować zdania i realizować cele komunikacyjne. Listę zakupów robisz, by uporządkować myśli. Listę słów robi się po to, by uporządkować materiał do przyswojenia. Mówiąc inaczej, potrzebujesz słów, aby się porozumiewać. Ważne jest więc nie tylko to, czy znasz dane słowo i czy potrafisz znaleźć polski odpowiednik. Właśnie nie raz nie musisz znać polskiego odpowiednika!

 

Samo wkuwanie słownictwa to bezsens i nic nie da!

#5 CO ROBIĆ?

 

Słowa które sobie gdzieś wypisałeś muszą utkwić Ci w pamięci w odpowiednim kontekście. Po prostu należy znać ich użycie. Musisz rozumieć i musisz umieć wykorzystywać to czego się nauczyłeś lub nauczyłaś. Właśnie dlatego musisz pisać, tworzyć, działać, rozmawiać. Nie tłumacz bezmyślnie. Co Ci to da? Zastanów się… Chcesz zostać tłumaczem?

Napisanie zdania z danym wyrazem byłoby dużo lepszą alternatywą niż tłumaczenie pojedynczych wyrazów. Jeżeli bezmyślne wkuwanie słownictwa jest od Ciebie wymagane, to albo wykonaj większą pracę, by faktycznie znać te wyrazy i mieć korzyść z poświęconego czasu, albo już lepiej się tego nawet nie ucz i poszydełkuj, wypatrosz łososia albo przeglądnij co tam ciekawego na Youtube.

Ale może to tylko ja… Może się mylę. Sprawdź mnie. Jak już tego wszystkiego doświadczysz na własnej skórze to tutaj mail na który możesz przesłać swoje podziękowania:
biuro@mateuszstasica.pl

 

 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis i widzisz w nim wartość to koniecznie:

zapisz się do newslettera (kliknij!), aby nie ominęła Cię niszowa wiedza i promocje,

- udostępnij wpis swoim znajomym, którzy uczą się języków obcych.

 

 

Serdeczności,
Stasica