Mateusz Stasica – o mnie, metodach nauczania języków i biznesie

Mateusz Stasica patrzy i podnosi brew, a na twarzy ma cień!

Prywatny nauczyciel, metodyk, bloger, przedsiębiorca i założyciel szkoły językowej online. A to dopiero początek wymieniania! Otóż, zawodowo zajmuję się nie tylko szkoleniami językowymi. Aktywnie działam w sprzedaży b2b oraz marketingu, a swoją wiedzę i doświadczenie w tym obszarze wykorzystuję współtworząc projekt hiree – praca znajduje Ciebie. Najpierw niszowa wiedza lingwistyczna zahaczająca o psychologię, neuro- i psycholingiwstykę, a potem praca w korporacjach, na międzynarodowych stanowiskach oraz praca za granicą – to wszystko sprawiło, że zacząłem inaczej postrzegać języki. Szczegółów na mój temat dowiesz się właśnie w tym wpisie.

Zacznę od tego, że zdecydowałem się dzielić swoją wiedzą, spostrzeżeniami i doświadczeniami. Czemu? Skoro widzę w tym wartość sam dla siebie, to czemu Ty miałbyś lub miałabyś nie skorzystać? Moimi najważniejszymi mediami dystrybucji tych treści jest blog na którym właśnie się znajdujesz, oraz mój podcast “Z Języczkiem czy Bez?” – do którego serdecznie Cię zapraszam. W jego pierwszym epizodzie nawet o sobie również trochę opowiadam, więc możesz “rzucić uchem”:

Metody nauczania języków, a biznes

Bardziej niż języki lubię rozwój firm oraz rozwój osobisty. Sęk w tym, że te trzy domeny się przecież idealnie (w moim wykonaniu) łączą, więc chyba świetnie trafiłem! Jak się to wszystko łączy? Języki obce pozwalają mi lepiej zarabiać, a raczej to dzięki nim mam za co żyć. Dodatkowo mogę szybciej i lepiej się rozwijać oraz prowadzić biznes w oparciu o najnowszą wiedzę. Nom… I nie, nie łudź się. Najnowsza i najlepsza wiedza przekazana w zrozumiały sposób nie pojawia się najpierw w Polsce, w języku polskim. Bez języków obcych jesteś daleko za peletonem, w każdej dziedzinie.

Arab Health, Dubaj, 2018

Z biznesem zetknąłem się już w trakcie studiów, kiedy to rozpocząłem swoją ścieżkę w zdobywaniu doświadczenia. Władając angielskim i francuskim, najpierw tłumaczyłem gry komputerowe, potem bawiłem się w drobną sprzedaż, no i udzielałem korepetycji. Small byznys, ale jednak pojąłem wtedy sporo. Następnie dałem się pochłonąć realiom rynku pracy: korporacja, praca na emigracji i międzynarodowe stanowisko managerskie. Polecam Ci zerknięcie “za kulisy” moich działań. Doskonałym przykładem jest relacja z podróży służbowej: “Kiedy Twój bagaż wybrał innego tripa niż Ty” cz. 1 oraz tutaj cz. 2. Koniecznie zapoznaj się też z krótkim wpisem o tym jak znajduję wartości nawet w błahostkach: “Adobe – widziałeś to słówko, ale go nie znasz”

Komunikacja międzykulturowa, negocjacje, planowanie sprzedaży, dokumentacja, przetargi, prezentacje produktu, usługi oraz firmy, a do tego budowanie relacji biznesowych, udział w konferencjach, reagowanie kryzysowe, obsługa klienta… Aha, i jeszcze kontakt z wysokiej rangi przedstawicielami państw, kooperacja z firmami trzecimi, negocjacje i działania wewnętrzne, rozwój produktu – nie no, nie skończyłbym! To wszystko w języku angielskim, którym władałem całkiem nieźle oraz francuskim, który jest moim trzecim językiem. Poprzeczka dla tego języka była postawiona dosyć wysoko, co sprawiało mi niesamowitą frajdę.

Medica, Dusseldorf, 2017

Obecnym etapem w moim życiu jest rozwój w sprzedaży i marketingu oraz moja własna szkoła językowa. Zapytasz pewnie: Dlaczego porzuciłeś tak ciekawą pracę na etacie w której się spełniałeś? Po pierwsze, było sporo powodów osobistych i rozwojowych. Po drugie, zauważyłem, że istnieje gro osób, którzy potrzebują pomocy (potrzeba na rynku), a ja jestem im w stanie pomóc. Wiesz jak to się stało?

Brałem udział w takich przetargach, zarabiano w nich tyle pieniędzy, rozwijano tyle przedsiębiorstw – i to wszystko działo się na płaszczyźnie międzynarodowej. Aby to osiągać nie była potrzebna żadna wiedza językowa, którą pakuje się w szkołach, niczym łopatami – wprost do naszych łbów. Najlepiej żyjącymi ludźmi jakich spotkałem byli ci, którzy mieli wypierdolone na to, że powiedziałeś have zamiast has.

Po prostu dotarło do mnie, że w naszym kraiku nad Wisłą ludziom brakuje luzu, jak to stwierdzono w pewnym znanym, starym polskim filmie. A tak przy okazji, świetne potwierdzenie tych słów znajdziesz w epizodzie mojego podcastu w którym rozmawiam z Wiktorem Doktórem (kliknij i posłuchaj) – istnym rekinem polskich, korporacyjnych wód. Liczy się z nim każdy większy gracz.

PLA School – o metodach nauczania języków

Konkretnie: żaden profesorek czy nauczyciel etatowy z 15 letnim stażem nie ma takiego pojęcia o wykorzystywaniu języków obcych w zarabianiu pieniędzy. No, chyba, że w zarabianiu poprzez nauczanie. Mało który nauczyciel robił cokolwiek innego w życiu niż edukacja w tym PRL-owskim systemie nauczania. Trend angażowania w edukację publiczną praktyków z rynku pojawia się w Polsce dopiero drobnymi, koślawymi kroczkami. Oczywiście zaczyna się to od szkół wyższych, na kierunkach biznesowych. Jeszcze trochę ścieków do Wisły wpłynie, zanim języka zacznie Cię uczyć praktyk.

Co mnie olśniło?

Zrozumiałem, że ludzie nie postrzegają języka jako narzędzie, a jako cel. Tak nas uczy szkoła publiczna. Uporządkowałem swoją językową wiedzę teoretyczną i doświadczenia praktyczne. Następnie wyjąłem ze sprzedaży oraz biznesu wszystko co najlepsze i zaproponowałem coś nowego – usługę dopasowanego nauczania językowego, w którym dodatkowo zdobywamy wartości peryferyjne wedle zainteresowań, czy kariery. Nauka z kolei oparta jest o faktyczne potrzeby, a nie sztywne ramy narzucone przez podręcznik. Dlatego z takowych nie korzystamy…

Nauka bez podręcznika, bez zeszytu ćwiczeń, bez testów, bez sprawdzianów, bez ocen – a jednak szybciej, przyjemniej, lepiej? Brzmi, jak marketingowa ściema? A jednak! Da się. Możesz dołączyć do grona ludzi, którym ich językowe życie odmieniło się o 180 stopni. O szczegółach przeczytasz tutaj: www.pla-school.pl, a kilka referencji możesz przeglądnąć poniżej:

Gdybym miał Ci to jeszcze bardziej skrócić, to powiedziałbym, że języka nie uczysz się po to, by ładnie i poprawnie komunikować. Uczysz się go po to, żeby zdobywać konkretne cele – sfinalizować transakcję, zejść z ceny, zaprezentować produkt, kupić szynkę, albo pokazać się komuś z dobrej strony. Szkoła nie uczy żadnych z tych rzeczy, a jedynie wkręca Ci śrubę w głowie, że musisz komunikować bezbłędnie.

Nie tylko biznes, nie tylko języki…

Wydaje mi się, że jestem osobą o wielu zainteresowaniach. Zapomniana historia, ciekawostki ze świata, sporty letnie, zimowe, góry, kino i seriale, ziołolecznictwo, muzyka oraz przede wszystkim – podróże. Najlepiej czuję się, właśnie gdy mogę pognać gdzieś dalej, spotkać nowych ludzi, nową kulturę, nowe zwyczaje. Czerpię wtedy wiele inspiracji, sporo się uczę i doskonale wypoczywam… psychicznie, bo fizycznie to zazwyczaj po dobrym tripie potrzebuję kilku dni, aby do siebie dojść!

Uwielbiam pamiątki z wyjazdów. Piękne wspomnienia z moimi niezastąpionymi znajomymi, czasami adrenalina, czasami niepewność, czasami zachwyt. Najlepiej, gdy można je przynajmniej w części uwiecznić na fotografii. Takie “mrożone” wspomnienia lądują do mojego albumu, ale nie tylko! By zaczerpnąć choć trochę z moich doświadczeń zapraszam Cię na mój Instagram. Dzielę się tam świetnymi ujęciami i zdarza mi się dołączyć inspirujący opis. Subskrybuj mnie:  

Instagram: @m.stasica

Creative writing w wykonaniu Mateusza Stasica to…

Mam wyobraźnię i nie zawaham się jej użyć! Tak! A szczególnie, gdy chodzi o fantastykę. Lubię zanurzyć się w historię, która toczy się gdzieś hen daleko, bardzo dawno temu i w ogóle w innym świecie. To bardzo odświeżające. Kocham ten klimat w filmach i serialach ale cenię sobie dobrą książkę. Moimi faworytami są Robin Hobb, Sapkowski, Martin, Abercrombie, a ostatnio też niewiasta, która dostarcza wysublimowanego słownictwa mojemu wewnętrznemu słowniczkowi języka angielskiego: Rebecca F. Kuang.

Pewnie domyślasz się, że czasami lubię coś pobaźgrać słowem, a potem zamknąć to w przysłowiowej szufladce. Właśnie tak jest, ale zdarza się mi napisać coś z myślą o moich uczniach. Takich treści dosięga światło dzienne. Polecam Ci moje własne, krótkie opowiadanie fantasy napisane po angielsku w taki sposób, by móc się z nich uczyć.

Podzieliłem je na cztery części i postarałem się o to, by historia Cię zaskoczyła. Jej akcja toczy się w górach, w okolicach z których pochodzę. Każdy fragment zawiera listę trudniejszych wyrazów wraz z ich tłumaczeniem. Wszystkie fragmenty są też dostępne w formie podcastu, przeczytane przeze mnie. Zapraszam:

"Banefire #1" - moje własne opowiadanie po angielsku do nauki ze słownictwem
"Banefire #2" - moje opowiadanie fantasy z angielskim słownictwem
"Banefire #3" - naucz się angielskich słówek czytając moje opowiadanie
"Banefire #1" - moje własne opowiadanie po angielsku do nauki ze słownictwem

A teraz o… medycznych metodach wspomagania nauki języków obcych – ziołolecznictwo

Zaskoczę Cię, ale JARAM SIĘ ziołolecznictwem. Tak, chodzi o zbieranie kwiatków i zazwyczaj wkładanie ich do buzi. W tej lub innej formie. Nie zawsze mam możliwość zbierania własnych surowców – na co pozwalało mi życie na wsi przed przeprowadzką. Jednak i tak sporo eksperymentuję, edukuję się i po prostu doświadczam. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że odpowiednia suplementacja w ogromnym stopniu wpływa na samopoczucie, wydolność, a w rezultacie na efektywność moich działań.

Wiele osób bagatelizuje zioła, jakoby miały być bezsensownym dodatkiem o słabej mocy – który nie działa. No cóż. Tabletki nie rosną na drzewach, chyba. Trzeba je z czegoś stworzyć. Tego już w szkołach nie uczą, co? Nie uczą też, że istnieją łatwo dostępne rośliny powodujące np. przesunięcie okresu u kobiet, albo nawet poronienie. Czy to jest słabe działanie?

Ja jednak wszedłem głębiej w temat suplementów wspomagających ciężką pracę umysłową, uczenie się, zapamiętywanie, koncentrację. W temacie siedzę od wielu lat i przyznam szczerze, że rośliny wspomogły mnie w ogromnym stopniu podczas sesji egzaminacyjnych, podczas bardzo aktywnej i długiej oraz wyczerpującej pracy, a także w trakcie trudnych i kreatywnych zadań.

W najbliższym czasie mam zamiar utworzyć własną markę suplementów do nauki języków obcych i wytężonej pracy umysłowej. Stay tuned! Na pewno Cię poinformuję o moich kolejnych krokach. Polakuj mój profil na Facebooku, aby być na bieżąco:

Słowo na zakończenie

Mój projekt to przede wszystkim dzielenie się ciekawymi spostrzeżeniami, sposobami i wiedzą. Mój projekt jest motywacją do gruntownej zmiany w życiu jednostki, lecz również zmiany w systemie edukacji. Tylko tyle i aż tyle. Nie jestem kolejnym nauczycielem, który szuka pomysłu, aby się wyróżnić. Działam, kształcę się, próbuję, rozwijam na wielu płaszczyznach – jak zresztą udowodniłem Ci powyżej.

Przedstawiam niesamowicie ważne informacje z różnych dziedzin – lifestyle’owych, biznesowych, językowych, jak również medycznych, Jestem przekonany, że one zmienią Twoje myślenie i zapalą wiele, wiele, wiele lampek w Twojej głowie. Ale zapalona lampka to tylko bodziec… trzeba działać!

Nie zdobędziesz nic, jeżeli sądzisz, że ja lub ktoś inny jest gwarantem TWOJEGO SZCZĘŚCIA lub TWOICH EFEKTÓW. “I make the difference.” – pokazuję jak wyjść w góry, odnaleźć nową, lepszą ścieżkę i się na niej odnaleźć, by w końcu zdobywać szczyty. Ale to Ty idziesz, Ty przebierasz nogami, Ty się pocisz:

Nie zawiozę Cię nigdzie na rowerku.

Jeżeli chcesz się ze mną umówić na konsultacje, zajęcia lub regularny kurs w mojej szkole języków online:


    Koniecznie udostępnij innym!