← Powrót do bloga

NAUCZYCIELE BEZ POWOŁANIA


Czyli o 99% naszej "inteligencji", która pomyślała, że dwa miesiące wakacji i wszystkie ferie to przecież spoko opcja na życie. Wyborny pomysł, tylko nieprzemyślany. Szkoda, że nie wszyscy rozumieją powagę kwestii wychowania...

Wolisz odsłuchać? Kliknij w link i posłuchaj odcinku mojego podcastu "Z Języczkiem czy Bez?"


To chyba bardzo częsty problem każdej placówki i to nie tylko w naszym kraju. Idealna sytuacja to ta w której przede wszystkim państwo i świadomość społeczna pozwala na to, by rola nauczyciela była odpowiednio rozumiana. Niestety, ale w Polsce to kompletnie nie działa.

Prawda jest taka, że nauczycielem powinna być osoba tak samo ogromnie kompetentna jak chirurg, jak pilot, jak dentysta (przeczytaj ten artykuł). Nauczyciel powinien też być darzony podobnym szacunkiem i uznaniem. Sytuacja w Polsce pod tym względem jest bardzo daleka od ideału. Niestety, nasi nauczyciele zarabiają ŚMIESZNE pieniądze, mają ogromną i czasochłonną pracę do wykonania oraz opłakane przygotowanie do zawodu. Do tego wszystiego mają nikłe lub zerowe wsparcie. Powyższe doprowadziło do zniszczenia tego zawodu, którym zaczynają się parać coraz to gorsze i pod względem inteligencji słabsze jednostki. Edukacyjny uroboros goni swój ogon, a ta śmieszna komedia trwa dalej pogarszając się z roku na rok.

 

Nauczyciele bez powołania
#1 KIM SĄ?

 

Komedia trwa i trwa od wielu, wielu lat. W rezultacie za kształcenie młodych, inteligentnych, chłonnych wiedzy umysłów odpowiedzialne są często osoby przypadkowe, które nie mają pomysłu na swoją karierę, albo były zwykłymi nieudacznikami. O kwestii PRAKTYKI w nauczycielstwie również już pisałem - przeczytaj ten artykuł. Ja wiem, że jest mnóstwo wyjątków, ale wiadro krystalicznie czystej wody wlane do rzeki śmierdzącego szamba niewiele zmieni, czyż nie? Smutna rzeczywistość jest taka, że za nauczanie często zabierają się osoby niekompetentne, bez pasji.

Miażdżąca większość obecnych nauczycieli w szkole publicznej to ludzie, którzy przez swoje ograniczone horyzonty dopatrzyły w szkółce fajny biz i ciepłą posadkę. No zastanówmy się jak to wygląda z zewnątrz. Ja wiem, że realia są inne, ale kretyni nie zawsze mają o tym jakiekolwiek pojęcie... Czyli z zewnątrz wygląda to tak, że idziesz do pracy na 8:00, kończysz o 15:00, masz wolne weekendy, święta, wakacje, ferie. – „Czad, czad, czad - nie mów, że nie Brajan! Po prostu już zazdrościsz i tyle!” Heh, a potem zderzenie z rzeczywistością niczym czołówka malucha z tirem. A wiesz kto na tym wychodzi najgorzej? Uczeń...

Nauczyciele to też często ludzie, którzy uwielbiają poczucie władzy i możliwość rozkazywania, a czasami nawet znęcania się nad innymi. To ludzie, którzy traktują przekazywanie wiedzy zbyt przedmiotowo. Uważają się za najważniejszych i najmądrzejszych, a okazywanie tego wszystkim dookoła jest jedną z ważniejszych rzeczy jakich należy dokonać w ciągu dnia. Sądzę, że każdy zna takich nauczycieli. Ja na przykład świetnie pamiętam księdza proboszcza, który uwielbiał nas ciągnąć za włosy albo pajaca od angielskiego plus biologii, który napierdalał w nas wskaźnikiem. Ja wiem, że to jest hardcore, który aktualnie już nie może mieć miejsca w szkole. Jestem rocznikiem 93' i już wtedy nie miało prawa się to wydarzyć. Ale, hoh, tam, ten, na jakiejś wiosce zabitej dechami… To są super miejsca dla nauczycieli, którzy biją uczniów, czy księży, którzy gwałcą dzieci. Polska wieś! Cóż więc rzec - jeśli jesteś z 00' to na pewno Cię ominęła ta świetna zabawa. Na rękoczyny już miejsca w placówkach edukacji publicznej nie ma, ale nie łudź się - mentalność pozostała.

 

Nauczyciele bez powołania
#2 SIEDEM GRZECHÓW GŁÓWNYCH

 

 

  1. - Oceny to dla nich świętość,
  2. - Nie przyjmują do wiadomości, że rzeczywistość może być inna niż w podręczniku,
  3. - Zawsze mają rację,
  4. - Są nudni,
  5. - Prowadzą zajęcia według sztywnych ram i zasad,
  6. - Chcą się piąć do góry w strukturach szkoły,
  7. – Jednocześnie nie rozwijają się tak, by być naprawdę pro uczniowskimi.

Co z tego wynika? Niestety wynika z tego to, że nauczyciele bez powołania robią karierę. Nie mają misji. Wybrali swój zawód, chcą się w nim rozwijać i kasować odpowiedni kwit. Mało ich interesujesz Ty, Twoja misja, Twoje śmieszne plany na życie i Twoja kariera. Wiesz dlaczego? Bo nie Ty im płacisz. Teoretycznie płacimy im my wszyscy, obywatele - w podatkach. Ale jak płacą wszyscy, to tak jakby nie płaci nikt. A do tego takich jak Ty jest setki rocznie, bo każdy nauczyciel zapierdziela hurtowo szkoląc w lekcyjne 45 minut. I to przecież nie indywidualnie, tylko od 15 do 35 osób. Nawet ci nieliczni nauczyciele z głową na karku, pasją, wiedzą, fajnym podejściem - nie zrealizują i nie wspomogą życiowej misji tak wielu osób na raz.

Dlatego nauczam prywatnie i prowadzę własną szkołę (TUTAJ "Sklep" - szczegóły co do możliwych pakietów, a TUTAJ przeczytasz wpis na blogu o "Opiece językowej" w naszym wykonaniu). W skrócie: moją misją jest pomoc w Twojej misji i Twoich celach, dlatego skupiam się na Tobie prowadząc lekcje indywidualne. I to ma największy sens oraz jest najbardziej efektywne. A do tego Ty mi płacisz. Trochę tak jakby jesteś moim pracodawcą i łączy nas wspólny interes. Łapiesz już czemu nauka prywatna jest aktualnie tak bardzo rozpowszechniona mimo "darmowej" edukacji publicznej? Dlaczego zapotrzebowanie rośnie? Życie po prostu weryfikuje. Rynek to wszystko napędza. Pewnych umiejętności trzeba nauczyć się inaczej, szybciej i w innych warunkach. Gdyby było inaczej to korepetycje nie byłyby tak powszechne.

 

Nauczyciele bez powołania
#3 GATUNEK WYMIERAJĄCY

 

Sprawa ma się trochę inaczej na przykład w Finlandii, gdzie nauczyciele są elitarną, świetnie zarabiającą grupą zawodową do której dostać się jest przede wszystkim BARDZO TRUDNO. Czy nasza ekipa inteligentów z oświaty to elita? Czy trudno zostać nauczycielem? Nasi nauczyciele to przecież najczęściej niewypały, którym nie udało się zostać np. prawnikami, lekarzami, albo marzyła im się robótka w dyplomacji, ale pozostała jedynie znajomość języków obcych.

Łatwiej takie osobiste informacje znaleźć w mniejszych miejscowościach, w których możesz pogadać z rodzicami, którzy to byli niegdyś ławkowymi znajomymi z danym nauczycielem. Należy zrozumieć, że kiedyś czasy były całkiem inne. To znaczy chodzi mi o czasy jeszcze zanim ciągnięto za włosy i łamano wskaźniki na plecach moich ziomków. Jeszcze kapkę wcześniej naszą narodową inteligencję wytłuczono podczas wojny, również w Katyniu i tak dalej. Wiele osób uciekło, siedzą sobie w Ameryczce i mają często nazwiska kończące się na -ski. Myślisz, że skąd te Polonie? Wiesz ile jest ludzi pochodzenia polskiego na świecie? Około 60 mln. W Polsce jest około 38 mln ludzi wszystkich narodowości. Myślisz, że reszta fruwa w powietrzu w okolicach trójkąta Bermudzkiego?

Jaki jest tego wynik - chyba widać gołym okiem. Pozwolę sobie delikatnie musnąć politykę. A co mi tam. Inteligencję nauczycielską i profesorką opisałem, a klasa polityczna to nieumiejętne pajace bez względu na poglądy. Piszę ten tekst w 2020 roku i jak narazie "Andrew Dude" jest prezydentem. Dwa, albo trzy tygodnie temu dał popis swojego angielskiego na forum międzynarodowym dukając przez 30 sekund "I just... I just... I... I..." a później skapitulował nie kończąc myśli. Jego poprzednik z przeciwnego obozu, reprezentujący odmienne poglądy z kolei kaleczył własny język, ojczysty. Pisał, że łączy się w "bulu i nadzieji".

W dupie mam konwenanse i jakieś polaczkowe tabu typu „nie mów o polityce”, albo „raczej nie publikuj swoich poglądów”. To jeszcze resztki PRLowskiego betonu w głowie wielu ludzi, także młodych. Nikt o zdrowych zmysłach nie obrazi się na mnie za poglądy na temat jednej małej części naszej rzeczywistości. A całej reszcie macham rączką. Chcesz wiedzieć dokładniej jakie są moje poglądy? Wertykalne, a nie horyzontalne. Ja politycznie nienawidzę po prostu wszystkich ze starej gwardii i kocham wszystkich świeżych. Znaczącym kryterium jest kryterium wieku, bo ma dużo wspólnego z otwartością umysłu. Ja nie widzę sceny politycznej przez pryzmat strony prawej, czy lewej, bo tym podziałem będę sobie zaprzątał głowę, kiedy opadną mury ograniczeń w głowach rządzących. Kiedy pojawi się więcej świeżej wody będę oceniał w którym miejscu się kąpać. Póki co jest syf, stoję z boku. Coś nowego, co?

Jakichkolwiek pogladów byś nie miał lub nie miała - elita intelektualna naszego kraju dopiero dorasta i wkracza w wiek pozwalający na startowanie w jakichkolwiek wyborach. Ci ludzie pną się po stanowiskach i zaczynają mieć jakikolwiek głos. Ciekaw jestem jednak na ile nasiąkną nastawieniem kolegów wyższych rangą i stażem.

 

Nauczyciele bez powołania

#4 JESTEŚMY LEPSZYM POKOLENIEM

 

Bright future unveils. Z każdym rokiem pruchniejące drzewka przewracają się, a młode wesoło wyłaniają się z ziemi pachnącej jeszcze popiołem. Popiół to świetny nawóz dla gleby jakby co. Lepsze pokolenie nauczycieli powoli wchodzi do szkół. Jasne, cieszymy się, ale jest ogromny problem. Szkoły te ciągle zorganizowane są na starą, prehistoryczną modłę. A to oznacza, że nowe drzewka zaczynają rosnąć, ale ciągle otacza je betonowy mur - zasady niedziałającego systemu edukacji.

Zaczynają się pojawiać ludzie, którzy chcą uczyć, lubią kontakt z młodymi osobami i cieszą się, że mogą być wzorem i autorytetem. Jednocześnie nie są naznaczeni autorytarnym piętnem oraz okropnymi czasami, które niegdyś kształtowały, a głównie wypaczały, sposób myślenia ludzi naszego narodu. Nie miej tym drugim tego wszystkiego za złe. Taki był wtedy świat, który już teraz uległ zmianie, lecz nie każdy do tej zmiany potrafił się dostosować. Te doświadczenia - wojny, odbudowy, nietrafionych ustrojów państwowych, sztywnych zasad, te doświadczenia ciągle są w ich umysłach. Future unveils, but the past dwells. – oh, ale się mi to udało.

Ciao!

 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis i widzisz w nim wartość to koniecznie:

zapisz się do newslettera (kliknij!), aby nie ominęła Cię niszowa wiedza i promocje,

- udostępnij wpis swoim znajomym, którzy uczą się języków obcych.

 

 

Serdeczności,
Stasica