← Powrót do bloga

NAUCZYCIELE Z PASJĄ


O Twoich pomocnikach w przebrnięciu przez te wszystkie nudnawe (pod względem naukowym) lata w szkolnictwie. Nauczyciele, którzy rozumieją Cię i są w szkole dla Ciebie. Nasi sojusznicy, choć w szeregach wroga!

Odsłuchaj w moim podkaście (kliknij tutaj!)

Jak w każdym zawodzie tak i w szkole odnajdziemy świetnych, średnich i słabych specjalistów. Pierwsi chodzą do szkoły by nauczać, ponieważ się tym jarają i mają frajdę z przekazywania wiedzy. To proste! Lubią i umieją być autorytetem. Ci drudzy chodzą do budy, „ale przecież mogliby montować kabelki do Forda, więc nie ma co narzekać!” Trzeci funkcjonują jakby dostawali za pracę w szkole miskę ryżu raz w miesiącu. Jakby nienawidzili ludzi i jak gdyby nie rozumieli swojego wkładu w wykształcenie młodych osób.

Jeżeli uda Ci się trafić na tych pierwszych to świetnie! Możesz zacząć grać w lotka, bo prawdopodobnie Pani Fortuna delikatnie uśmiecha się w Twoim kierunku i puszcza Ci niezobowiązujące mrugnięcie oczkiem. Zazwyczaj nauczycieli z pasją jest mniej w szkołach publicznych z prostego powodu: działanie z pasją wiąże się ze sporą dozą naturalności oraz wolnej ręki. Takie przywileje system edukacji w placówkach publicznych redukuje do minimum i wiesz o tym doskonale jeżeli przeżyłeś lub przeżyłaś już okres edukacji, a jak nadal uczęszczasz do szkółki to po przeczytaniu mojego bloga łatwiej to zauważysz. Jeżeli chodzi zaś o szkoły prywatne to do niedawna działały tylko i wyłącznie według Wzoru Wszystkich Wzorów: regularnej, zwyczajnej szkoły państwowej. Koło się zamyka.

 

Nauczyciele z pasją odnalezieni?
#1 TO JESZCZE NIE SUKCES

 

Trafić na fajnego nauczyciela to jedno, ale żeby trafić na fajnego nauczyciela, który uczy Twojego ulubionego przedmiotu to drugie! Sztuka ta wcale nie jest taka łatwa i zdecydowanie trzeba mieć trochę farta. Ale jest szansa, żeby sobie pomóc! Albo pomóc Twoim „pociechom”  jeżeli masz już jakiegoś gamonia w wieku podstawówki i trzeba za niego decydować oraz ogarniać mu życie.

Przepisać się lub przepisać dzieciaka można zawsze: do innej klasy, do innej szkoły, a nawet się przenieść do innego miasta czy nawet PAŃSTWA bez utraty cennych lat nauki. Poza pierdyliardem innych kwestii związanych z takim przedsięwzięciem należy poprawnie ocenić sytuację i zwrócić szczególną uwagę na trzy paradoksalne kwestie.

 

"Nauczyciele z pasją muszą być stonowani i uprzejmi."

 

Pierwsze wrażenie zawsze będzie z mocnym efektem wow. Pierwsze wrażenie to taki Instagram. Tam nie ma złych zdjęć, więc podobnie w szkole - na pierwszy rzut oka każdy nauczyciel jest przesztosem. Normalnie maszyną do produkowania Einsteinów. Uśmiechy, piękne słowa, luzactwo – czy to względem ucznia, czy względem rodzica. Nie daj się zwieść: nauczyciel, który lubi spędzać czas w szkole to luzak, który jest sympatyczny, ale mówi prosto z mostu i jest bezpośredni. Ma też zazwyczaj wypierdolone na teatrzyki i szopki typu quasi Instagramowe szczerzenie ząbków, bo nie ma na to czasu. Czuć w nim autentyczność! Dlatego nie będzie uprzejmy ani stonowany. Będzie transparentny, będzie wkurzony pozerstwem wszystkich badziewnych nauczycieli dookoła niego, a żeby wkraść się w jego łaski trzeba będzie trochę się napocić.

Jak dzisiaj pamiętam swój pierwszy dzień w gimbie. Dwie równoległe klasy w jednej sali na zajęciach organizacyjnych. Jedna nauczycielka w blond włosach prowadziła całą akcję-prezentację-blablabla. Druga - ciemna, stała cicho i tylko patrzyła. Mówiłem potem do kumpli: „Mam nadzieję, że będziemy mieli z tą co teraz mówi – w blond.” Z kolei później okazało się, że: „Ta blond to jest ta gorsza na którą narzekał Twój brat.” Przydzielili mnie do klasy z tą ciemną babeczką, która była cicha i się nie odzywała. Chwała za to księżycowym ludziom, bogom i niebogom, bo choć kobieta wielką pasjonatką przekazywania wiedzy nie była, to również nie chciała szkodzić. Nie utrudniała życia. Pasji w tym przypadku nie było, ale dobra i ta jakaś czwórka w Lotto, co nie?

 

"Nauczyciele z pasją się udzielają."

 

W powyższym przykładzie poznaliście tak naprawdę dwóch nauczycieli. Pierwsza, blond to społeczniara, która klepała buźką, żeby się przypodobać i piąć po szczebelkach jak tylko się da. Zdominowała całe spotkanie, a swoją koleżankę wstawiła w kąt pokazując wszystkim kto jest najlepszy, kto jest warty uwagi, kto rządzi, kto powinien zbierać laury i dostawać doskonałe opinie.

Ta druga olała sprawę. Jak wspomniałem, nauczyciel z pasją ma po części w dupie tą całą szopkę, organizację studiów, nauczania, książeczki czy dzienniczki. Nie bawi go ten wyścig, nie angażuje się w organizacje durnych konkursów i nigdy nie będzie rozwijał kariery w szkole. Zasady państwowej placówki ograniczają nauczyciela z pasją i są takim „pain in the ass”. Dlatego Twój idealny nauczyciel nie będzie przywiązywał aż takiej uwagi do ocen, popełnianych błędów, nie będzie za nie karcił i nie będzie zbyt aktywny w tych całych kolorowych zabawach wokół instytucji szkolnictwa. Nie będzie się też pchał na piedestał, nie będą go interesowały rankingi i statystyki. Jednym zdaniem: skupi się na umilaniu Twojego czasu i przekazywaniu Ci wiedzy oraz "robieniu z Ciebie ludzi".

 

"Nauczyciele z pasją sprawią, że bedziesz mieć lepsze oceny."

 

To również nieprawda. Na przykład nauczyciel języka angielskiego z pasją przede wszystkim pokaże Ci, że język to taka fajna rzecz, którą trzeba się bawić, a z z zabawy wychodzą piękne rzeczy. To chyba najlepsza nauka jaką mi przekazano, bo nagle okazuje się, że większość naszych trosk jest bezzasadna i tak naprawdę języka można uczyć się w różnym celu i w różny sposób. Należy tylko ruszyć głową. Nauczyciel z pasją uczy abyś językiem umiał się posługiwać.

Nauczyciel chemii, który widzi pasję w nauczaniu przyjedzie do szkoły nawet w sobotę, żeby móc z Wami poczarować w probówkach i wysadzić trochę laboratoryjnego szkła. Nagle okaże się, że nudna teoria zakuwana podczas zajęć ma ciekawsze oblicze, a przerabiany materiał może lepiej układać się w głowie.

W-Fista zaskoczy Cię wiedzą, która dodatkowo zmotywuje każdą ruchową niedorajdę do pracy nad sobą i swoim ciałem oraz sprawnością. To znaczy, że na zajęciach sprawnościowych poznasz więcej sportów niż piłka nożna, siatka i ewentualnie kosz. Koleś, który rzuca piłkę na boisko, a później siedzi 45 minut na ławce i grzebie w gaciach powinien zostać zwolniony, bo na jego miejscu odnajdzie się każdy żul spod monopolu. Żul jest tańszy.

Przykładów można mnożyć i mnożyć. Ale bez względu na przedmiot z całą pewnością bardzo łatwo rozpoznasz nauczyciela, który słowo pasja przeczytał tylko w tytule filmu Mela Gibsona. Nauczyciel-hustler będzie uczył Cię tak, abyś miał dobre oceny, bo to mu daje punkciki w walce o kolejny szczebelek, ale o tych cwaniaczkach przeczytasz więcej tutaj (Kliknij! Artykuł: „Nauczyciele bez powołania”)

 

Jeżeli spodobał Ci się mój wpis i widzisz w nim wartość to koniecznie:

zapisz się do newslettera (kliknij!), aby nie ominęła Cię niszowa wiedza i promocje,

- udostępnij wpis swoim znajomym, którzy uczą się języków obcych.

 

 

Serdeczności,
Stasica